Gemini 3 wyciągnięty z wody

W dniu wczorajszym 8-01-2012 o godzinie 14.30 UTC (11.30 czasu lokalnego, 15.30 czasu polskiego) zakończyła się trwająca 2,5 godziny operacja podnoszenia z wody jachtu GEMINI 3 stojącego przy miejskim nabrzeżu argentyńskiego miasta Rio Gallegos.

Awaria jachtu nastąpiła 06-01-2012 o godzinie 00:30 UTC na pozycji 50º99.44 S, 64º35.85 W i kursie 139º przy sile wiatru 57 węzłów (105 km./h), w wyniku której pojawił się duży przeciek w przedziale nawigacyjnym i silnikowym lewego pływaka katamaranu. Obydwa przedziały zostały zalane wodą. Katamaran, którym płynął kapitan Roman Paszke, po 25 godzinach żeglugi z uszkodzonym lewym pływakiem i pokonaniu ok. 180 mil morskich dobił do nabrzeża miejskiego Rio Gallegos nad rzeką Galleos.

Do akcji podnoszenia katamaranu z wody wykorzystano dwa dźwigi i mały holownik. Cała operacja była wyjątkowo trudna ze względu na duże rozmiary jachtu, prąd rzeki, bardzo duże pływy oceanu i boczny wiatr. W trakcie podnoszenia okazało się również, że w jachcie znajdowało się znacznie więcej wody niż początkowo przypuszczano (nie 1,5 tony, ale 5 ton).

Dotychczasowe miejsce postoju jachtu, narażonego na ciągły prąd rzeki i pływy sięgające 6 metrów przy nieosłoniętym wysokim nabrzeżu wymagało ciągłej pracy załogi portowej, aby chronić burty przed uderzeniami o stały pomost. Dodatkowo, lewy pływak cały czas nabierał wody, a pompy okazywały się za słabe i stale się zatykały. Ostatniej nocy z jachtu Roman Paszke ręcznie wyciągnął około 1200 wiader wody.

„Operacja wyciągania jachtu była bardzo trudna. Szczególnie gdy okazało się, że jacht po lewej stronie, ze względu na nabraną wodę, waży prawie 5 ton więcej niż zakładaliśmy. Do tego wiatr kiwający teraz przeciążonym 18-to tonowym jachtem i fala na rzece dochodząca do metra wysokości. Ale udało się. Widocznie Opatrzność tym razem okazała się łaskawa” – powiedział natychmiast po zakończeniu akcji Roman Paszke. Teraz marzy o wyspaniu się. Praca na lądzie aby uratować jacht była jego zdaniem równie wyczerpująca jak operacja ratunkowa na oceanie. „Fakt, że … pomimo ogromnego obciążenia, razem ponad 6 ton wody, jacht po wzburzonym morzu zdołał o własnych siłach po 24 godzinach żeglugi dotrzeć do bezpiecznego brzegu świadczy o solidnej konstrukcji tej jednostki” – podsumował kapitan.

Proces osuszania konstrukcji jachtu zajmie 2 – 3 doby. Dopiero potem można przystąpić do dokładnych oględzin i wtedy zostanie przygotowany raport co pozwoli na wydanie opinii na temat przyczyn uszkodzeń i sposobu naprawy.

Źródło: paszke360.com

Ten wpis został opublikowany w kategorii Informacje, Polacy na wodzie, Regaty samotników. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.