Volvo Ocean Race 2011/12 – najwięksi pechowcy?

Kiedy załogi czterech pozostałych w wyścigu jachtów wymyślają taktykę i walczą na Atlantyku – dwie pozostałe ekipy toczą swój własny pojedynek z czasem, by w porę znaleźć się na starcie drugiego etapu.

Team Abu Dhabi Ocean Racing pierwszej wyścigu doby złamał maszt, potem szybko zawrócił do Alicante, tam dokonano ekspresowej wymiany masztu i otaklowania. Jacht ponownie wrócił na trasę regat, ale wkrótce okazało się, że naprędce postawiony maszt i zestaw olinowania grożą kolejną awarią. Załoga Iana Walkera skierowała się w kierunku portugalskich brzegów. W dobrze znanym im z przed rejsowych treningów Cascais przygotowywano jacht do morskiego transportu cargo. Tutaj rozpoczął się wyścig z czasem, by zdążyć przygotować jacht do transportu i naleźć miejsce na statku podążającym do Kapsztadu. Wszystko poszło bez zakłóceń i czarna łódź z Emiratów Arabskich jak i chiński Team Sanya znajdują się już na pokładach statków i rozpoczynają swą podróż do Cape Town. Ekipa Mike’a Sandersona za najlepszy środek transportu do RPA wybrała linię przewozową MAERSK. Wcześniej w okolicach Gibraltaru do portu Algeciras transport jachtu i masztu zapewniały wielkie ciężarówki Volvo. Wątpliwe by do chińskiej załogi dołączył dziobowy – Andy Meiklejohn. Nowozelandczyk podczas feralnych pierwszych 24 godzin wyścigu złamał kości stopy i raczej nie zdąży wykurować się do czasu startu drugiego etapu.

Źródło: zagle.com.pl
Autor: Paweł Paterek

Ten wpis został opublikowany w kategorii Informacje, Volvo Ocean Race 2011-12. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.